Posts Tagged ‘tarot’

„Złoty środek”

wtorek, Kwiecień 12th, 2011

Wielu Klientów przychodząc do nas, wróżbitów, oczekuje od nas rzeczy awykonalnych. Co mam na myśli? Wiele osób uważa, że wróżba lub też karty są „złotym środkiem” i receptą na wszystko. Tak naprawdę jednak, karty to możliwości, „prognozy”, o czym zawsze wspominam i staram się zawsze dobitnie to podkreślać. Nie tylko zresztą ja.

Tak naprawdę cała reszta, czyli „praca” nad danym problemem, jest udziałem osób w problem zaangażowanych. Naszą rolą (wróżek, wróżów) jest wskazanie opcji, „nakreślenie” tego co można/powinno się w danej sytuacji zrobić. Co będzie najsłuszniejsze ku temu, aby osiągnąć swoje cele. Dlaczego zatem tyle osób jest strasznie zawiedzionych, gdy wróżba się nie sprawdza? Czy mają ku temu słuszność? Czy wykonywali „zalecenia” wróżów z pełnym zaangażowaniem i od „a-z”? Daliby sobie uciąć za to głowę? W pełni świadomie i z pełnym przekonaniem?

Cała „historia” zaczyna się dopiero wtedy, gdy wychodzimy z gabinetu wróża lub kończymy z nim rozmowę. Dobrze i najsłuszniej jest podejść do rozmowy z pełnym dystansem. Nie ma tutaj miejsca na „łykanie” tego co mówi wróżbita, uwierzcie mi na słowo, to nie jest najlepsza z metod… Wróż jest tylko człowiekiem i też może się mylić, co niejako każdemu się zdarza. Mam za sobą wiele rozmów z Klientami, którym stale musiałam uświadamiać fakt, że nie jestem bogiem, chociaż (to zabrzmi szokująco) mieli pełne przekonanie co do mojej 100% sprawdzalności i wręcz nieomylności.

Oszustwem i egocentryzmem byłoby napisać tu i teraz, że jestem nieomylna. W to nigdy nie uwierzę i jest to dla mnie totalnym absurdem. Wielokrotnie zatem, musiałam uświadamiać Klientów w fakcie, że moja praca służy przede wszystkim ku rozmowie. Ku rozmowie, która powinna przynieść nie tyle pocieszenie (od tego są psycholodzy i terapeuci), co naświetlenie ich obecnej sytuacji, baczniejsze się im przyjrzenie, „rozjaśnienie” ich wątpliwości, zmotywowanie ich do działania, uświadomienie im problemów i wskazanie możliwości oraz dróg. Oczywiście, że moja praca jest podobną pracą do pracy psychologa, czy terapeuty. To prawda, jednak na pewno nie ma nic wspólnego z psychiatrią i nie powinna mieć…

Najpewniejsze jest zawsze to, co tu i teraz. Tym właśnie co obecnie, tworzymy to, co będzie. To należałoby w tym momencie podkreślić, bo ma ścisły związek z tym, dlaczego wróżby tak często się jednak nie materializują. To my tworzymy swoją przyszłość, jednak bardzo często, gdy w rozkładzie pojawia mi się karta Koła fortuny, za nic nie daję temu pełnej wiary… Koło fortuny, to wszelkie sytuacje, gdzie niejako nie mamy pełnego wpływu na nasze życie. To wszelkie listy, wiadomości, a nawet „wypadki”, które często potrafią „popsuć nam szyki”. Wtedy zawsze zaznaczam, że może być różnie i trudno tutaj o „pewnik”. Weźmy pod uwagę jeszcze jedną rzecz: jak wiele osób jest zaangażowanych w nasze życie. W nasze oczekiwania i decyzje. Ich ingerencja jest niezaprzeczalna, co zatem też sprawia, że niekoniecznie musi być tak, jakbyśmy sobie „pobożnie” życzyli.

Zresztą rzadko jest tak, jakbyśmy chcieli. Jeszcze rzadziej natomiast, cokolwiek nas w pełni satysfakcjonuje… Jak dla mnie (i to jest moja osobista opinia), nie istnieje żaden „złoty środek”. Zawsze jednak powinniśmy zrobić wszystko co możliwe, aby przynajmniej wobec siebie (przecież nie wróża), nie żywić żadnego żalu czy też poczucia, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo. Zastanówcie się nad tym przez chwilę: czy nie warto w końcu dojrzeć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie, a nie tchórzliwie „zrzucać” ją na kogoś innego? Tak naprawdę, od nas samych zależy więcej, aniżeli mogłoby nam się wydawać.

„Czytanie” kart

wtorek, Lipiec 27th, 2010

Wróżenie z kart nie polega wyłącznie na tym, że znając podstawowe znaczenie danej karty, „wiemy wszystko”. Powiedziałabym, że jest to zdecydowanie bardziej skomplikowane… Każdy autor książki poświęconej kartom Tarota, poza tymi podstawowymi znaczeniami danej karty, dodaje również własne, jakże często oparte o własne doświadczenia w pracy z nimi.

Gdyby wróżbita kierował się tylko i wyłącznie tymi „formułkami”, to zamiast „głębi”, jaką niosą karty, odczyt rozkładu byłby schematyczny oraz wręcz „płaski”. Co przez to rozumiem? Nie sztuką jest odczytać rozkład na postawie tego co jest podstawowym znaczeniem kart. To może zrobić każdy „adept”, do czego będzie potrzebował tylko i wyłącznie kart oraz byle jakiej (!) książki poświęconej Tarotowi. W moim odczuciu… nie o to tu chodzi. Każda karta, poza ustaloną symboliką (chociaż talie, jakby nie patrzeć, różnią się od siebie), posiada przede wszystkim swoją „magię”, o czym przypomniał mi jakiś czas temu, znawca Tarota, Jan Suliga.

Tak, każda karta, posiada swoją „magię” i swój wręcz „ukryty” przekaz. Przy odczycie rozkładu, należy brać również pod uwagę to, że kierując się stricte „formułkami” możemy zrobić podstawowe błędy podczas odczytu. Dlaczego? Ponieważ każdy wróżbita, o czym już wspominałam wcześniej, posiada własne doświadczenie i kartom „nadaje” nowe znaczenia, które są zbieżne z jego doświadczeniem we wróżeniu. Do czego dążę? Do tego, że każdy odczyt jak i każdy wróż, jest zupełnie czymś i kimś indywidualnym.

Dla przykładu: karta Gwiazdy, jednej osobie będzie się kojarzyła ze spokojem, drugiemu z piękną, młodą kobietą, a trzeciemu z ciążą. Czy któraś z osób się tu myli? Nie, ponieważ intuicja wskazuje każdemu z nas co innego, co nie oznacza, że to jest „błędne”. Powinnam była od tego właśnie zacząć, że najważniejszą kwestią przy odczycie rozkładu jest właśnie nic innego jak „wyuczona” intuicja. Im dłużej się pracuje z kartami, tym więcej karty „mówią”, tym więcej widzimy i potrafimy z nich odczytać.

To wszystko wymaga jednak wiele czasu, ale przede wszystkim stałej pracy z kartami. Nic samo z siebie nie przyjdzie. Nie warto, w moim odczuciu sugerować się tylko i wyłącznie książkami, chociaż poszerzenie wiedzy jest bardzo ważnym aspektem w pracy z Klientem, ale tak naprawdę nic nie zastąpi wiedzy popartej własnymi doświadczeniami.

Kapłan

środa, Lipiec 7th, 2010

Kapłan (5), to karta, której „tarotową” partnerką idealną jest Kapłanka. Obie te postacie, łączy jedna, ważna cecha: mądrość wewnętrzna i chęć ku poznawaniu wiedzy. Kapłan (Arcykapłan), to karta symbolizująca osoby, które bywają często moralnym autorytetem. Podkreśla siłę tradycji, mądrości, wiedzy, autorytetu. To również karta osób, którym można ufać, „zawierzać” oraz od nich się uczyć. W swoim „cieniu”, Kapłan bywa osobą „zakłamaną”, która bywa „fanatyczna”, ograniczona w swoich poglądach oraz jakże często bywa również… hipokrytą. Taka osoba nie przyjmie cudzych przekonań i będzie się wręcz „histerycznie” trzymała własnych poglądów, które mogą być bardzo… „ograniczone”.

Charakter: Wnikliwy, mądry, tradycyjny, „z powołaniem”. To często osoba, która „widzi więcej i dalej”. Bywa nauczycielem jak również kimś, pod czyimi „skrzydłami” można wzrastać. Spokojny, opanowany, lubiący „poszerzać” wiedzę jak i horyzonty. Może trochę „sztywny” i mający swoje reguły i zasad. Bywa, że zajmuje sie sprawami charytatywnymi i ma wielu zwolenników oraz „słuchaczy”.

Związki/miłość: Kapłan, tak jak Kapłanka nie przywiązuje największej wagi do seksu oraz spraw dotyczących seksualności. Tu raczej znajdziemy w nim przewodnika duchowego, niezawodnego przyjaciela, „wujka dobra rada”, aniżeli namiętnego partnera. Jeśli spojrzeć w „cień” Kapłana, na pewno należy uważać, aby przy takiej osobie, nie utracić swojej wolności przekonań lub nie ulec wpływom „fanatyka”.

Praca: Jeśli szukasz/porzebujesz pomocy, znajdziesz ją w osobie, reprezentującej potencjał Kapłana lub w wiedzy książkowej. Pamiętaj jednak, że nie należy takiej osobie ufać w 100%. Nie ma osób nieomylnych…

Sytuacja/inne: Bywa księdzem, przewodnikiem duchowym, doradcą.

Na obrazku: karta „Kapłan” z talii Sharman Caselli Tarot (źródło: taroteca.multiply.com)