Posts Tagged ‘jasnowidzenie’

Czas na jasnowidzenie…

poniedziałek, Wrzesień 2nd, 2013

Ciąg dalszy zmian, ale tym razem chyba najbardziej oczekiwanych przez Państwa. Tak przynajmniej wynika z Waszych emaili, czy wiadomości do mnie. Po prostu pojawiła się możliwość skorzystania z usługi „wizji jasnowidczej”.

Jak dobrze Państwo wiecie, posiadam takie umiejętności od wielu dobrych lat, jak nie „od zawsze”. Sporadycznie się do tego przyznawałam, a może inaczej… nie przyznawałam wprost. Wielokrotnie jednak podejmowałam się tego typu spraw. Mam za sobą kilkadziesiąt „zagadek”, które można śmiało uznać za rozwiązane. Dotyczyły najczęściej zdrad, zgub oraz zaginięć. Nie ukrywam, że mam za sobą kilka spraw dotyczących zaginięć ludzi, ale nawet na ten moment, nie jestem zbytnio chętna do przyznawania się do tego głośno, tym bardziej, że zostały „utajnione”.

Jasnowidzenie jest dla mnie tematem „drażliwym” od zawsze. Automatycznie nawet poważnieję, pisząc o tym… Niechętnie o nim rozmawiałam, przyznawałam się, ale tutaj przeznaczenie trochę mnie wręcz „przymusiło” do tego, abym zajęła się tym w końcu w pełni, bez żadnych ogródek, czy zahamowań. Postawiło przede mną „szczyt do zdobycia”, coś nieoczekiwanego, a co najgorsze sytuację, w której absolutnie nikt nie był w stanie mi pomóc… Bardzo zachorowałam. Pisząc wprost: dotykałam jedną stopą grobu, o czym nawet w tym momencie, jest mi bardzo ciężko pisać. Założyłam sobie jednak, że jeśli uda mi się „jakimś cudem” poradzić z chorobą, to zajmę się powyższym oficjalnie, a może inaczej, bardziej mowa o tym, że pomogłam sobie wyłącznie dzięki samej sobie, dzięki temu „darowi”, o którym w końcu piszę oraz mówię głośno (chociaż wciąż nieśmiale), postanowiłam zająć się jasnowidzeniem oficjalnie.

Zresztą to, że zajmuję się tematyką zdrowia, jest Wam znane od bardzo dawna. To nie tylko Tarot, oczyszczanie energetyczne, uzdrawianie praniczne, ale też porady z zakresu medycyny naturalnej…

Życie nie tyle mnie do tego zmusiło (do zajęcia jasnowidzeniem), co raczej uświadomiło, że czas na „uruchomienie” tego, co posiadam od bardzo dawna, jak nie „od zawsze”, a co może być faktycznie pomocne… Bo skoro mi pomogło, to jest ogromna szansa na to, abym była w stanie pomóc i Wam, jak to często mi siebie określacie: Potrzebującym, Utrapieńcom, Ofiarom, Strudzonym, Cierpiącym, Nieszczęśnikom, Niewydarzonym. To nie są wcale żadne moje określenia. Nie umiałabym zresztą nigdy Was w tak poniżający, dla mnie, sposób obezwać. Tak mi Wy sami siebie nazywacie, tak mi właśnie siebie przedstawiacie. Celowo napisałam te określenia z dużej litery, aby dać Wam odczuć, uświadomić, że Wy się naprawdę liczycie, macie znaczenie, a przede wszystkim – szansę na to, aby żyć zdrowo, normalnie oraz godnie.

Dla Was też wprowadziłam usługę określania aury oraz uzdrawiania pranicznego. Połączyłam to w jedno, ponieważ moim zdaniem, jest to ze sobą związane, spójne. Jeśli tylko pragniecie się lepiej poczuć, warto skorzystać z tego zabiegu, lub ew. oczyszczania energetycznego, które sobie bardzo chwalicie, w jakiejkolwiek sytuacji jesteście, w jakimkolwiek samopoczuciu, zawsze piszecie o zmianie na „plus”. Staram się zawsze, o ile to oczywiście możliwe, „zarażać” Was swoim uśmiechem, czy dobrym humorem.

Wasza poprawa samopoczucia, już nie pisząc o sytuacji, gdzie moja wizja jasnowidcza okazuje się być „strzałem w dziesiątkę”, jest, proszę mi wierzyć, większą radością dla mnie, aniżeli dla Was samych. Nie tylko, zresztą, radością, co poniekąd „nagrodą”.

Parę słów o jasnowidzeniu

środa, Grudzień 1st, 2010

Jakiś czas temu napisał do mnie pewien mężczyzna. Nazwijmy go: Pan Grzegorz. Pan Grzegorz zatem, napisał do mnie z dość (jak dla mnie) „śliską” prośbą. Kilka lat temu zaginął mu synek… Bez jakiegokolwiek śladu. Oczywiście już na „dzień dobry” utwierdziłam Pana Grzegorza w fakcie, że „ja się tym po prostu nie zajmuję”. Usłyszałam, że on „bardzo prosi” i nie trzeba było być jasnowidzem, aby się zorientować, że ów mężczyzna był już naprawdę i szczerze zdesperowany…

Odmówiłam i wciąż odmawiam tej już bardzo nachalnej osobie, której jednak tak trudno jest się dziwić… Na moją szczerą sugestię, że w złym miejscu szuka pomocy (czyli u mnie, wróżki, która się za żadnego jasnowidza nie uważa), zareagował bardzo… niewyrozumiałe. Podsunęłam mu zatem ideę, aby udał się do najsłynniejszego w Polsce i jak dla mnie, bardzo wiarygodnego jasnowidza: Krzysztofa Jackowskiego. Jak się okazało, u Pana Jackowskiego był, Jackowski wskazał miejsce, gdzie leży ciało, ale niestety (?) się pomylił. Ów mężczyzna „zionął” wręcz wielką niechęcią do Pana Krzysztofa, co też tylko upewniło mnie w słuszności mojej decyzji… A przecież nie ma osób nieomylnych, ani takich, które „dogodzą” wszystkim, jednak bardzo trudno jest to wytłumaczyć osobie, która przeżyła i wciąż przeżywa takie „piekło”… Chłopczyk miał 10 lat, kiedy zaginął. Swego czasu, bardzo często odwiedzałam stronę „Itaki” i o dziwo, twarz tego dziecka, zapadła mi w pamięć. Błękitne oczy i śliczne blond-loczki. Sprawa była zresztą, bardzo nagłaśniana w mediach…

To fakt, że niejednokrotnie (nie miałam chęci, ani ochoty ku dalszym próbom), udało mi się „namierzyć” coś co zaginęło i niekoniecznie był to tylko mało ważny przedmiot… Nie wnikam w to jednak głębiej, może po prostu nie czas na to? Wracając jednak do meritum (bo dość mocno odbiegłam od wątku głównego), uważam, że świadczenie usług jasnowidczych jest ogromną odpowiedzialnością. Przynajmniej jeśli chodzi o lokalizowanie osób zaginionych, a jakże często już tylko ich… zwłok. Czym innym jest (może to bardzo subiektywna opinia) prognozować, co się komu wydarzy, a co innego szukać osób zaginionych. To wielka odpowiedzialność, tym bardziej patrząc od drugiej strony tej sprawy. Od strony… rodziny i najbliższych osoby, która zaginęła. Wróżbita prognozuje, nie jest żadną wyrocznią, a jeśli Klient uważa, że jest inaczej, to niestety już jego „problem”… Jasnowidz natomiast powinien z założenia mieć „jasny przekaz”, gdzie nie ma miejsca na „może”, a raczej na „suche” fakty.

Przynajmniej w teorii i w ramach oczekiwań Klienta. Oczywiście, że mogłabym powiedzieć, że nie ma ludzi nieomylnych, zatem i jasnowidz może się mylić, tylko jak i w jaki sposób przekazać taką informację rodzinie osoby, która zaginęła? Wskazać miejsce pobytu albo obszar gdzie leży ciało, po czym okazuje się to nieprawdą? Przecież tak też (i to należy podkreślić) może być…

Jak dla mnie, prognoza dotycząca związku czy też pracy, jest zdecydowanie mniej „newalergicznym” tematem, aniżeli kwestia poszukiwania kogoś, kto „zniknął bez śladu”. Z drugiej strony, „szperając” w internecie, można „natrafić” na tak wiele ogłoszeń jasnowidzących. Reasumując: świadczenie takich usług to ogromna odpowiedzialność (jeśli chodzi o poszukanie ludzi) i nie tylko ze względu na powagę sytuacji, ale również… sumienie. A może tylko mi tak się wydaje?