Posts Tagged ‘jasnowidz’

Parę słów o jasnowidzeniu

środa, Grudzień 1st, 2010

Jakiś czas temu napisał do mnie pewien mężczyzna. Nazwijmy go: Pan Grzegorz. Pan Grzegorz zatem, napisał do mnie z dość (jak dla mnie) „śliską” prośbą. Kilka lat temu zaginął mu synek… Bez jakiegokolwiek śladu. Oczywiście już na „dzień dobry” utwierdziłam Pana Grzegorza w fakcie, że „ja się tym po prostu nie zajmuję”. Usłyszałam, że on „bardzo prosi” i nie trzeba było być jasnowidzem, aby się zorientować, że ów mężczyzna był już naprawdę i szczerze zdesperowany…

Odmówiłam i wciąż odmawiam tej już bardzo nachalnej osobie, której jednak tak trudno jest się dziwić… Na moją szczerą sugestię, że w złym miejscu szuka pomocy (czyli u mnie, wróżki, która się za żadnego jasnowidza nie uważa), zareagował bardzo… niewyrozumiałe. Podsunęłam mu zatem ideę, aby udał się do najsłynniejszego w Polsce i jak dla mnie, bardzo wiarygodnego jasnowidza: Krzysztofa Jackowskiego. Jak się okazało, u Pana Jackowskiego był, Jackowski wskazał miejsce, gdzie leży ciało, ale niestety (?) się pomylił. Ów mężczyzna „zionął” wręcz wielką niechęcią do Pana Krzysztofa, co też tylko upewniło mnie w słuszności mojej decyzji… A przecież nie ma osób nieomylnych, ani takich, które „dogodzą” wszystkim, jednak bardzo trudno jest to wytłumaczyć osobie, która przeżyła i wciąż przeżywa takie „piekło”… Chłopczyk miał 10 lat, kiedy zaginął. Swego czasu, bardzo często odwiedzałam stronę „Itaki” i o dziwo, twarz tego dziecka, zapadła mi w pamięć. Błękitne oczy i śliczne blond-loczki. Sprawa była zresztą, bardzo nagłaśniana w mediach…

To fakt, że niejednokrotnie (nie miałam chęci, ani ochoty ku dalszym próbom), udało mi się „namierzyć” coś co zaginęło i niekoniecznie był to tylko mało ważny przedmiot… Nie wnikam w to jednak głębiej, może po prostu nie czas na to? Wracając jednak do meritum (bo dość mocno odbiegłam od wątku głównego), uważam, że świadczenie usług jasnowidczych jest ogromną odpowiedzialnością. Przynajmniej jeśli chodzi o lokalizowanie osób zaginionych, a jakże często już tylko ich… zwłok. Czym innym jest (może to bardzo subiektywna opinia) prognozować, co się komu wydarzy, a co innego szukać osób zaginionych. To wielka odpowiedzialność, tym bardziej patrząc od drugiej strony tej sprawy. Od strony… rodziny i najbliższych osoby, która zaginęła. Wróżbita prognozuje, nie jest żadną wyrocznią, a jeśli Klient uważa, że jest inaczej, to niestety już jego „problem”… Jasnowidz natomiast powinien z założenia mieć „jasny przekaz”, gdzie nie ma miejsca na „może”, a raczej na „suche” fakty.

Przynajmniej w teorii i w ramach oczekiwań Klienta. Oczywiście, że mogłabym powiedzieć, że nie ma ludzi nieomylnych, zatem i jasnowidz może się mylić, tylko jak i w jaki sposób przekazać taką informację rodzinie osoby, która zaginęła? Wskazać miejsce pobytu albo obszar gdzie leży ciało, po czym okazuje się to nieprawdą? Przecież tak też (i to należy podkreślić) może być…

Jak dla mnie, prognoza dotycząca związku czy też pracy, jest zdecydowanie mniej „newalergicznym” tematem, aniżeli kwestia poszukiwania kogoś, kto „zniknął bez śladu”. Z drugiej strony, „szperając” w internecie, można „natrafić” na tak wiele ogłoszeń jasnowidzących. Reasumując: świadczenie takich usług to ogromna odpowiedzialność (jeśli chodzi o poszukanie ludzi) i nie tylko ze względu na powagę sytuacji, ale również… sumienie. A może tylko mi tak się wydaje?

Wróżby przez internet

sobota, Lipiec 3rd, 2010

Zapragnęłam dziś poruszyć temat dotyczący właśnie, wróżenia przez internet. Pamiętam moje „początki”, kiedy jeszcze ignorowałam, a może nawet wręcz obawiałam się tego, że moje domysły stawały się rzeczywistością. „Spychałam” je w sam kąt swojej podświadomości i zrzucałam winę na moją nadwrażliwość. Kończyło się na ignorowaniu przeczuć. Ile razy moje karty wędrowały z powrotem do pudełka… Wiele osób uważa, że jedyną i słuszną metodą wróżenia jest tylko i wyłącznie seans osobisty. Zależy oczywiście dla kogo, ponieważ nie każdego, z racji tego, że nie są to mimo wszystko tanie „przyjemności”, jest na to po prostu… stać.

Wiele osób zarazem uważa, że jest to najbardziej „wiarygodna” metoda pomocy, a ja pytam, niby dlaczego? Znowu muszę wrócić pamięcią do sytuacji, kiedy „kładłam” karty osobom, które znałam. Mamie „przepowiedziałam” interwencję lekarską, co niestety okazało się faktem, pomimo tego, że miało to dotyczyć „tu i teraz”, czyli dnia dzisiejszego. I faktycznie. Koledze powiedziałam, że żona niedługo będzie w ciąży, na co zareagował wręcz histerycznie, twierdząc, że to niemożliwe, bo „się zabezpieczają”. Karty wędrowały do pudełka, a „prognozy” się sprawdzały… Do czego dążę?

Do tego, że nawet najwięksi sceptycy, powinni się w tym momencie ze mną zgodzić (a przynajmniej to przemyśleć), że prawdziwą „sztuką”, jest odczytać rzeczy zgodne z faktami z „obrazków”, bez kontaktu vis a vis. Osobiście uważam, że w kontakcie osobistym, poza tym, że często Klient lub Klientka pozwala sobie na bardziej otwartą rozmowę (nie płaci za każdą minutę, tak jak przykładowo w formie pomocy przez telefon)… to dodatkowo wróżbita zyskuje również inne informacje, oparte na zachowaniu i itd., co już mniej lub bardziej coś sugeruje.

Stąd ja będę się „uparcie” „trzymała” tego, że forma elektroniczna, czyli taka, gdzie ktoś zadaje pytania, a ja nie wiem praktycznie o tej osobie nic (często nawet imię zastępuje pseudonim) jest na prawdę mniejszą lub większą, ale „sztuką”. Odczytać coś, nie wiedząc praktycznie… nic, nie jest czymś łatwym. Kolejną sprawą jest to, że nie każdy może pojechać do konkretnej wróżki, z racji odległości. Stąd internet pozwala na wielość form i kontaktów z osobami zajmującymi się ezoteryką. Chciałam się również podzielić moim niedawnym i osobistym spostrzeżeniem, które dotyczy moich Klientów.

Zauważyłam, że często najlepszy kontakt mam z osobami, które faktycznie „wydają mi się” (bo przecież nie widzę ich, będąc przykładowo na czacie) być otwarte na mnie. Nie mówię tu o rozmowie, ale przykładowo: miłym powitaniu, emotikonkom i itd. Wtedy odczuwam lepszy kontakt z Klientem i (o dziwo!) łatwiej jest mi „czytać” karty. Przypomina mi się jedna wypowiedź naszego najsłynniejszego, polskiego jasnowidza, Krzysztofa Jackowskiego. Ów mężczyzna, w jednym z wywiadów powiedział, że często zmarli z którymi się kontaktuje… i dzięki którym to właśnie, znajduje ciała, nie chcą z nim rozmawiać i wtedy, po prostu tych ciał… nie znajduje. Dlaczego? Bo oni po prostu tego sobie nie życzą…

Może nie jest to najlepsze podsumowanie tego felietonu, ale naprawdę uważam, że wróżenie przez telefon czy internet, niczego wróżbicie nie „ujmuje”, a nawet dodaje. Zaznaczam jednak, że jest to moja osobista opinia, która niekoniecznie musi być zbieżna z Waszą. Było by przecież potwornie nudno, gdybyśmy wszyscy… lubili i pojmowali wszystko w ten sam sposób.