Posts Tagged ‘Eremita’

Parę słów… po czasie

poniedziałek, Czerwiec 26th, 2017

Wpis pojawia się, Kochani, za sprawą Waszych próśb oraz licznych niepublikowanych komentarzy. Od miesięcy. Tak więc – zgodnie z obietnicą – piszę…

Trudno jest rozpocząć pisanie po takim upływie czasu, ale zacznę od tego, co po prostu „pokazuje” się w mojej głowie. Czyli od tego, co jak dla mnie jest obecnie pewnym priorytetem. Ten priorytet związany jest z Wami, podyktowany Wami. Nazwę to co mam na myśli „złodziejstwem”. Czy jest to słuszne określenie? Sami oceńcie, nawet w ciszy.

Moi Drodzy, stale jesteśmy okradani. Obwiniany o to inne osoby, a tak na prawdę najczęściej pozwalaliśmy im na odbieranie nam tego bogactwa-jakim często bywają nawet nie same pieniądze, ale głównie jednak czas… tak, inni kradną nam czas. Najczęściej na własne życzenie.

Co za tym idzie, jakie jest meritum, puenta, punkt zwrotny? Co jest najcenniejsze? „Przecież każdy moment jest szansą, aby coś zmienić… ” „Vanilla sky”…

Tak więc: najczęściej pozwalamy na to, bo jesteśmy słabi. Ulegamy, zakochujemy się, ew. poświęcamy. Co za tym idzie? Nie realizujemy siebie. Dopiero po czasie patrzymy gdzie są nasze dawne marzenia, pragnienia, priorytety. Gdzie? W koszu na śmieci.

Właśnie o tym dzisiaj chciałam napisać. Ja-osoba, która od lat jest prześladowana, i nie boję się o tym pisać lub mówić Ja-osoba, która wielokrotnie się przeprowadzała nie w związku z miejscem, a człowiekiem lub ludźmi. Wszystko udokumentowane prawnie. Lekcje? Często za bolesne, ale trzeba móc nauczyć się wyciągać wnioski, by móc uchronić na przyszłość siebie jak i inne osoby. Często niewinnie „włączone” w te chore wydarzenia.

Tak często bywam dla Was policjantką, lekarką lub prawniczką. Odnajduję zguby, przepędzam złe duchy, „łączę” Wasze serca. To wielki zaszczyt móc z Wami współpracować, ale i odpowiedzialność…

Wracając jednak do meritum: inni „kradnąc” nam czas zabierają nam szanse na to, abyśmy spełniali swoje marzenia, a przede wszystkim mogli żyć tak jak na prawdę pragniemy. Patrząc wstecz, mało kto może szczerze powiedzieć, że zrealizował to, co zamierzał. Brakowało czasu. Jakie są jednak ku temu powody? Tak często wybierana samotność nie jest wcale żadną formą zniechęcenia, depresji, a raczej potrzebą życia zgodnie z samym sobą. Potrzebą życia z większą refleksją, zamyśleniem. Uwagą zwróconą w kierunku stawianych kroków. Bez przesady, bo… zwariujecie.

Nie chcę absolutnie „robić” za żadnego Mentora, jednak z tak licznych rozmów z Wami wynika jednoznacznie, że żałujecie. Najczęściej słów, decyzji… drobiazgów. Aczkolwiek, czy to nie z tych malutkich rzeczy składa się nasza ludzka rzeczywistość? Codzienność?

Życie składa się z czasu, „maleństw”. Tak sądzę.

Może warto poświęcić więcej uwagi temu, co dla WAS, a nie dla kogoś ważne. Aby KIEDYŚ nie żałować. Szybko zleci. Do przemyślenia.

Ps. Często zamawiacie rozmowę ze mną, aby tylko „pogadać”. Zachęcam. Wysłucham i zrozumiem. Ściskam