Refleksje…?

Zebrało mi się na refleksje – zapewne stąd, że nadchodzą święta Wielkiej Nocy, a jest to też doskonały czas na to, aby jednak poukładać wiele spraw w sobie, pozwolić sobie na „poszufladkowanie” tego, co należy zrobić…

Właściwie to ten felieton jest podyktowany Wami-Klientami, czyli osobami, które są mi bliskie. Nie sposób napisać inaczej, ukryć to-ten oto fakt. Jesteście dla mnie bardzo ważni i stale się uczę jak z Wami, też jako Ludźmi… obcować, rozmawiać, pracować, i jak do Was PRZEMAWIAĆ.

Często spotykamy się z opiniami różnych osób na nasz temat, a i my sami bywamy „ofiarami” plotek, nieporozumień, „nieścisłości”. Ja sama bywam bardzo często kompletnie nierozumiana – co już właściwie stanowi dla mnie codzienność. Jednak to, że to co robimy ma wpływ na innych, stale stanowi „bolączkę”, zmartwienie, stąd bycie uważnym – oto wyzwanie!

Samodoskonalenie? Tak, bo zmieniając siebie, zmieniamy innych. Powtarzam się …

Dzisiaj chciałam się podzielić z Wami różnego rodzaju refleksjami, jednak nie mam zamiaru się tłumaczyć z wszelkich niedomówień jakie urastały, urastają w około mojej osoby, z czym się mierzę coraz częściej…

Dla jednych wróżka jest czarownicą, dla innych przyjaciółką. To samo tyczy się wpisów na moim blogu, które są często odbierane wręcz na opak, co się ma również do faktów na temat mojego życia, czy też życia moich „bliższych i dalszych”.

Tak… widzimy to-co chcemy widzieć (lub też nie). Rozumiemy to-na co nam pozwala zmysł obserwacji, umysł, wyobraźnia. Słyszymy to-co chcemy usłyszeć (albo i nie), a najczęściej jednak zapominamy o tym, że wszyscy jesteśmy na tyle różni, że, aby móc zrozumieć innych, wpierw trzeba umieć zrozumieć samego siebie. Bywa, że prowokujemy, bywa, że jesteśmy prawdziwymi „my” – niczym na scenie teatru, scena za sceną, aż po spuszczenie kurtyny…

Powstaje zatem pytanie, czy jesteśmy faktycznie różni od siebie, czy jednak tacy sami? I właściwie… te ostatnie słowa są podyktowane wspaniałym filmem produkcji włoskiej, który szczerze oraz z całego swojego serca polecam (pt. „Ojciec Pio”). Polecam obejrzeć z wielką uwagą, spokojem, aby mogły się pojawić WASZE osobiste refleksje, WASZE prawdy…

Opinie? A niech opiniują-a my sami…?

Kończąc tą krótką „wzmiankę” posłużę się cytatem śp. Ojca Pio: „W życiu za wszystko się płaci, za dobro i za zło. Za wszystko.” Do przemyślenia? Do przemyślenia.

Wesołych świąt dla Wszystkich. Uściski.

5 komentarzy to “Refleksje…?”

  1. Ps. Brak aktualizacji jest związany z brakiem wolnego czasu na to jak i licznymi próbami „nadmiernej ingerencji” w moją jak i Bliskich prywatność, w związku z prowadzonymi zapiskami jak i komentarzami na blogu. Serdeczności, pozdrawiam

  2. K. says:

    Pani Magdo,

    dziękuję, że postanowiła Pani znowu pisać. To,co najbardziej niezwykłe widzę to chyba moje odczucie, że obie z racji wychodzenia w królowej mieczy pomimo tego,że prawie nic o sobie nie wiemy…-zapewniam jesteśmy bardzo podobne. Niezrozumienie jest chyba najbardziej bolesne – wyrażenie spostrzeżeń -odbierane jako krytyka, czy pretensja… robienie z nas „złych”, dziwnych… to bardzo trudne, ale uczę się z tym żyć. Życie również postrzegam głęboko,nie tak trywialnie,jak niektórzy… nie chce, aby to brzmiało” jestem wyjątkowa, a wszyscy inni są źli” chodzi raczej o to silne poczucie odmienności -co niestety bywa też i „krzyżem”…
    Jedno jest pewne, że właśnie każdy widzi to co chce i słyszy to co chce… i czasami wytłumaczenie „siebie” i tego co właściwe było myśli – nie ma sensu bo ktoś i tak nas już „porzuca” Ujmę to cytatem, który szczerze pokochałam i dodaje mi otuchy w trudnych chilach…” nie staraj się wytłumaczyć siebie ludziom, którzy postanowili Cie nie zrozumieć…”
    Każdy z nas ma inną drogę – bardzo dużo zależy od wychowania..robimy mnóstwo rzeczy nieświadomie… nie sądzę jednak, aby ktokolwiek tak naprawdę chciał ranić innych świadomie… i tego się trzymam, nawet gdy ktoś jawnie mi okazuje, że ja to ta „zła”… a przeżywam koszmarnie… swój brak bycia idealną…
    Nie możemy pozwalać sobie na zranienia kogoś, nie możemy też pozwolić na brak pracy nad sobą jeśli wiemy ” którą śrubkę należy wymienić”…
    każdy ma inną cząstkę siebie „nie idealnego”, ale myślę, że częścią życia jest umiejętne zauważenie tego i naprawianie… stąd i ból i radość…i zmiany…

    Pozdrawiam serdecznie :)!

    K.

  3. Dziękuję za komentarz 🙂

    serdeczności

  4. Ka says:

    Wyjątkowo trafiony komentarz. Pozdrawiam Panią Pani Magdaleno i proszę pisać

  5. Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam

Leave a Reply