Archive for Sierpień, 2014

Wstecz

sobota, Sierpień 30th, 2014

Ostatnie lata zmieniły mnie nie tylko z racji edukacji, której oddaję się po dziś dzień, ale i ilości doświadczeń, wydarzeń, które mnie spotkały. Ostatnim latom zawdzięczam ogromny spokój, który odczuwam obecnie, nawet, jeśli na ten czas dzieje się w moim życiu więcej, aniżeli kiedykolwiek…

Skąd ten spokój, zapytacie?

Dzisiaj będąc w mojej ulubionej restauracji „niby” przypadkiem przeczytałam parę słów w książce na temat powiązania psychiki z ciałem. Temat już zapewne dla Was nudny, bo stale przeze mnie poruszany, ale aż prawie klasnęłam w dłonie uświadamiając sobie, że jestem przecież tego „żywym przykładem”. Przede wszystkim jestem stale świadoma swojej wolnej woli i umiejętności kształtowania tego, co w około, i we mnie.

Lubię miejsca „z klimatem”. Te, w których mogę oddać się lekturze lub ew. rozglądać się z podekscytowaniem po ścianach. Nie lubię marnowania czasu. Dla mnie wszystko musi mieć miejsce, wymiar, i sens.

O czym doskonale wiecie, od zawsze „pracowałam” z energią. Wybierałam swoje własne sposoby na życie. Kontakt z naturą był tym, czego potrzebowałam najbardziej, i tym za czym stale tęsknię.

Na ten czas zastępuję go stałymi wyjazdami, kupnem kwiatów oraz ziół do mieszkania, kontaktem z moim Maleństwem, i innymi drobiazgami. Tylko natura, kontakt z nią jak i z tym co pozytywne, pozwala „naładować akumulator”. Jak zapewne wiecie, dla nas, „energetycznych osób”, jest to powyższe wręcz koniecznością, bo jak w innym przypadku mielibyśmy Wam skutecznie pomagać?

Wtrącając: chciałam się podzielić się z Wami przepisem na mieszankę antynowotworową, który otrzymałam od wspaniałych sąsiadów. Napar można pić profilaktycznie, bo poprawia wyniki krwi oraz nastrój jak i dodaje chęci do życia. Przetestowałam i w pełni potwierdzam. W jej skład wchodzi: pokrzywa, nagietek oraz krwawnik (dodałabym jeszcze czarną hubę). Zioła połączyć ze sobą w tej samej ilości wagowej. Skutkiem ubocznym może być wysypka, ponieważ pokrzywa ma właściwości czyszczące krew. W razie potrzeby, mogę przygotować taką mieszankę.

O energii mogłabym pisać wiele, chociaż praktycznie stale jej doświadczam obok siebie. Często są to dość humorystyczne sytuacje „z przedmiotami w tle”, aczkolwiek bliscy jak i stali Klienci, myślę, że już do tego przywykli… Bywa jednak dość zabawnie, kiedy kabina prysznicowa, czy słoik staje się nagle „przedmiotem posłusznym”. Bywa też, że moja energia, świadomie, a często nieświadomie „przerzucana” na przedmioty oraz ludzi zaskakuje.

Mój spokój i uśmiech pochodzą z wewnątrz. Nie są żadną zapowiedzią gorszego, a stale lepszego. Stale też odczuwam to lepsze i każdy krok stawiam coraz bardziej świadomie.

Jeśli żywo obserwujecie moją stronę, to zapewne zauważyliście, że dodałam do Cennika opcję wizji, ale nie jasnowidzącej, która jest od dość dawna, ale też coś takiego co się nazywa wizjonerstwem.

Tak – i tutaj odpowiadam na pytanie osoby zaciekawionej – potrafię zobaczyć i diagnozować aurę.

Kolejny raz nieśmiale podchodzę do moich rzadkich umiejętności, które spotkały się z wielkim zaciekawieniem, zapytaniami, stąd zostają ze mną już na stałe. Tak na ten czas sądzę.

Sposób otrzymywania wizji, tak jak i inne metody pracy są (jak zawsze zaznaczam) nie wyrazem mojej pychy, czy złośliwości, co wyrazem mojej tajemnicy zawodowej. Jeśli komuś to nie odpowiada, moi drodzy Czytelnicy, to przecież nikt Was do niczego nie zmusza. Zawsze możecie pójść dalej…

Wszyscy jesteśmy istotami wolnymi, mamy prawo wyboru.

Często przyrównuję siebie do kotki, która ma „swoje ścieżki i miejsca”, i sądzę, że tak najtrafniej można by określić moją osobowość. Zapewne jestem ogromnym indywiduum i piszę to nie z racji braku skromności, ale prędzej umiejętności oceny samej siebie.

Prawdą jest też, że mam coraz mniej czasu na tą właśnie pracę. Pracę karcianą (stąd też pojawił się asystent, który tylko informuje, robi dla mnie zapisy – którego jednak przez brak dostępu bezpośredniego do mnie… nie polubiliście). Spotyka się to często z Waszymi pretensjami, aczkolwiek musicie mi wybaczyć, a może raczej zrozumieć, że jak każdy człowiek mam prawo do szczęścia i wyborów. A dla mnie szczęściem jest móc decydować o samej sobie i żyć swoim życiem, co często też wiąże się z bezpardonowym odmawianiem współpracy, odwracaniem się na pięcie, zostawianiem tych, którzy nie rozumieją, są „czarni”, mówieniem „nie” lub „stop”.

Skąd zatem spokój, zastanawiacie się?

Od dawna przeżywam wielkie pogodzenie. Wielkie pogodzenie z tym co jest, z tym co być musi, z tym co mogę zrobić, i z tym czego nie da się zmienić.