Archive for Lipiec, 2014

Wspomóż…

niedziela, Lipiec 6th, 2014

Długo myślałam nad tytułem dzisiejszego krótkiego felietonu, ale uznałam, że taki tytuł będzie najbardziej właściwy. Nie będę dzisiaj pisała o pomocy wprost, ale wspomaganiu, które często jest umniejszane, traktowane niczym coś mało znaczącego. Jako coś znikomej wartości.

Do napisania felietonu zainspirowało mnie dzisiejsze wydarzenie. Mianowicie, pomogłam złapać Pani z Fundacji „Szara Przystań”, słodkiego, czarnego kotka. Kotek pomieszkiwał sobie w piwnicy, przy ulicy, koło sklepu „Żabka”. Na szczęście, oswojony ludzką dobrą energią –  pozwolił sobie pomóc.

Kotek został nazwany jednak „po mojemu”, wabi się Batman.

I tutaj moje słowa, moja prośba do Was, drodzy Czytelnicy: jeśli jesteście w stanie pomóc Fundacji „Szara Przystań”, proszę, zróbcie to. Ogłoszenie o kotku, który szuka dobrego domu, znajdzie się niedługo na stronie Fundacji, na www.facebook.com. Praktycznie to samo tyczy się „Stowarzyszenia Pomocy Królikom”, które dzielnie reklamuję już od dłuższego okresu czasu.

Puchate serduszka czekają na pomoc.

Nie zwracam się koniecznie z prośbą o wpłatę pieniędzy na konto Fundacji, równie dobrze może być to jedzenie, leki, cokolwiek. Zwierzęta chorują tak jak my, ludzie. Oczywiście ich leczenie wygląda inaczej, zdecydowanie delikatniej, ale to żywe istoty – też cierpią. Wiem, jestem w pełni świadoma tego, że jest to „kropla w morzu” pomocy, jakiej oczekują od nas inni, ale w moim mniemaniu, lepiej wykonać krok do przodu, aniżeli tylko ku sobie, lub do tyłu…

Swego czasu stale wystawiałam charytatywne aukcje „allegro” dla osób chorych, na poczet Fundacji, zwierząt. Cieszyły się ogromną popularnością, wręcz znikały w mgnieniu oka, ale jak się okazało, były niezgodne z Regulaminem serwisu, stąd też zaprzestałam wystawiania takich aukcji. Wielka szkoda. Jednak dzięki Uczestniczącym w nich, zebrała się naprawdę spora suma. Zebrało się sporo pomocy dla Potrzebujących, za którą szczerze dziękujemy.

Bywają ludzie bogaci materialne, ale niezwykle ubodzy duchowo…

Obecne czasy sprawiają, że coraz częściej nachylam się po pierwsze w stronę zwierząt, a nie ludzi. Znajduję w nich więcej „dobrego”, co nie jest tylko moją smutną refleksją.

Uważam jednak, że dawanie nie sprawia, że biedniejmy, a stajemy się właśnie bogatsi. Nasze serce rośnie, a przynajmniej powinno, a my sami wzbogacamy siebie o dobre wrażenia, pozytywne uczucia. Zatem, jednak stajemy się bogatsi. Pełniejsi.

Często „podłączam” się pod różne akcje społeczne, publiczne, charytatywne. Wspomagam finansowo. Osobiście jednak faworyzuję koty – chyba głównie za ich „miękkość”, indywidualizm, urok, i króliki właściwie za to samo. Natomiast w życiu zawodowym faworyzuję zdrowie – zapewne z racji osobistych doświadczeń, i jednak stałej walki o zdrowie… Tak to już jest, że często nie cenimy czegoś do momentu utraty, ani też nie doceniamy właściwie w momencie posiadania.

Często też wydaje nam się, że nasz gest, słowo, czy drobny podarunek – nie znaczy nic. Nie jest to prawdą. Zresztą, słusznym przykładem są słowa „kocham Cię”, które zmieniają przecież tak wiele. Często… wręcz wszystko. Zatem, ponawiam to, o czym częstokroć, nawet do znudzenia wspominam – czyńcie drobne gesty, cieszcie się każdym drobiazgiem, doceniajcie cudze starania. Jakkolwiek wyglądają i w jakiejkolwiek zostały przekazane, ale gdy są prawdziwe, to mają taką samą wartość.

Życie naprawdę jest bankietem, na którym większość umiera z głodu.