Archive for Czerwiec, 2014

Co z Polską w 2015 roku i nie tylko…?

niedziela, Czerwiec 29th, 2014

Wraz z końcem roku otrzymuję stałe prośby o wypowiedzenie się w temacie zmian, które czekają Polaków w Nowym Roku. Jest to naturalne, że w tym właśnie okresie otrzymuję prośby o przygotowanie horoskopów, wizji jasnowidzących, wróżb, dotyczących tego, co przed Nami. Proszą mnie o to nie tylko osoby prywatne, ale i portale, gazety. Ja jednak nie lubię się powtarzać.

W dzisiejszym wydaniu „Twojego Imperium” możecie znaleźć parę słów ode mnie o tym, co czeka nas w Nowym Roku. W zeszłym roku również wtrąciłam „parę groszy”. Właściwie to wizja dotyczyła nie tylko tego roku, ale czasu „w ogóle”. Proszę, nie sugerujcie się datami wpisów na blogu. Tak niestety musiałam rozplanować bloga, z czego i innych motywów działań, tłumaczyć się nie zamierzam…

W każdym bądź razie, mówiłam o tym, że przede wszystkim nie czekają nas prawdziwe epidemie pogodowe, katastroficzne, co jednak nie oznacza, że nie spotkają nas inne przykre wydarzenia, innego typu epidemie.

Zaliczyć do nich musimy epidemię nietolerancji, braku współczucia. Czeka nas nerwica społeczeństwa, złe samopoczucie, pracoholizm. Spychanie duchowości na poczet wszechogarniającego materializmu. Takimi też słowami ujęłam to, co nas czeka w tymże tygodniku.

Całościowo jednak, czeka nas postępowy rok. Nie pozwolimy sobie na żaden zastój, brak rozwoju. Nic z tych rzeczy!

W wizji widziałam Polskę jako silny kraj, jako taką wańkę-wstańkę. Kraj, który stale ma siłę do walki, harta ducha. Nie poddaje się na poczet absolutnie niczego, nie daje się zastraszyć…

Kolejną sprawą jest to, że wraz z czasem widzę coraz większy podział w społeczeństwie. Nie wcale na bardzo bogatych i bardzo biednych – chociaż te skrajności również są odczuwalne – co na dobrych… i złych… I tutaj już jest mowa o tym, co prawdziwe. O bogactwie duchowym.

Jak to kiedyś ujęłam: ludzie nie tyle są źli, co nie wiedzą co czynią, to jednak w tym momencie piszę o tym podziale w pełni świadomie.

Ubolewam jednak nad śmiercią „wielkich”. Częstokroć niekoniecznie samobójczą…

Niestety, co też widziałam, wszechobecny materializm zacznie się szerzyć, rozprzestrzeniać, powiększać niczym plaga. Stanie się „pasożytem” na tym, co dobre, szczodre, pozytywne, miłujące. Zresztą, już obecnie nie trudno o dostrzeżenie tychże „znaków”. To ma miejsce na „tu i teraz”.

Panowie w związkach będą coraz bardziej męscy, ale z drugiej strony coraz bardziej władczy, dominujący, chcący kobietę podporządkować, „ustawiać”. Wynikać to będzie oczywiście z racji płci, ale też jednak z ego, stereotypów, lęków.

Dosłownego ratunku od przykrości dopatruję się w zmianach. Diametralnych.

Jak dla mnie, przed nami nie żaden katastroficzny rok, co raczej doświadczać będziemy pecha. Nie uda się, bo przysłowiowa… cegłówka z dachu… Co z nami dalej, za kolejne lata? Wyczuwam wiele, ale jednak zostawię to dla siebie. Zostanie to jak na razie taką moją słodko-gorzką tajemnicą.