Archive for Kwiecień, 2013

Ewolucja…

niedziela, Kwiecień 21st, 2013

Stale ewoluuję, co dostrzegam każdego dnia. Ostatnimi czasy nastąpił mocny przełom w moim „życiu ezoterycznym”, o czym możecie się Państwo przekonać monitorując moje opisy na GG lub po prostu sprawdzając systematycznie mój Cennik…

Od jakiegoś czasu odczuwam sporą ochotę ku zmianom, która dała mocny „oddźwięk” w mojej pracy. Zaczęłam bardziej interesować się zdrowiem w Tarocie, stąd też pojawił się nowy rozkład na zdrowie, ale może wpierw parę słów o tym, skąd taki pomysł, skąd taka refleksja. Inspiracją, pisząc konkretnie, okazały się moje własne doświadczenia zdrowotne. Oczywiście, pomimo faktu, że wykonałam odpowiednią diagnostykę, to jednak zapomniałam absolutnie o podstawowej sprawie, takiej, że jestem przecież wróżką, i może od czasu do czasu warto zająć się wpierw samą sobą. To, w mojej opinii, najzdrowsze rozwiązanie.

Dopiero po wykonanej diagnostyce, sama zainteresowałam się swoim zdrowiem rozkładając na nie karty, analizując, medytując nad objawami. Wszystkie wskazówki okazały się być mocno trafne, zatem to jeszcze „mocniej i bardziej” zainspirowało mnie do tego, żeby zająć się tematyką zdrowia, ale nie tylko tym. Już wcześniej pamiętałam o naszych pupilach, ale tylko sporadycznie rozkładałam na nie karty. Już lata temu, o czym zapewne wspominałam w jakimś z felietonów, odnajdywałam zwierzęta, zajmowałam się ich tematyką, ale potem zaprzestałam zajmowania się zaginięciami, czego nie robię do dzisiaj, jeśli mowa o pracy z Klientem. Zostawiałam to jasnowidzom, „odsyłam” potrzebujących właśnie do nich.

Aktualnie podejmuję się tematyki zwierząt, ale również, co odrobinę kontrowersyjne, poza zdrowiem fizycznym, również zdrowiem psychicznym. W obu jednak przypadkach, absolutnie nie diagnozuję. Od tego są specjaliści. Ja tylko „podpowiadam”, „naprowadzam”.

Często Państwo pytacie mnie o to, kiedy pojawi się nowy wpis o Tarocie. Przez długi okres czasu ten blog miał dotyczyć wyłącznie właśnie tego, ale ostatnimi czasy moja „oferta” się na tyle poszerzyła, bo i moje zainteresowanie przeszły ewolucję, że nie mogę się ograniczyć wyłącznie, i tylko do Tarota. Mam swój specyficzny styl pisania, odpowiadania Państwu, który niejednokrotnie cenicie (a na szczęście bardzo rzadko doświadczyłam jakiejś krytyki), który też podlega ewolucji, bo i ja się zmieniam.

Sam blog przeszedł metamorfozę, ja trochę później, jednak zmiany są naturalną koleją rzeczy, o której wspomina nam zawsze karta Śmierci. Karta transformacji, karta zmian, aczkolwiek nie absolutnie obaw oraz lęków…

Wracając jednak do tematu głównego, nie bez powodu poruszyłam temat ziół, z którymi mam kontakt już od dziecka. Wychowałam się w pięknym miejscu, wśród przyrody, zwierząt oraz ziół. Byłam bardzo nieszczęśliwym dzieckiem, bo stale chorowałam, ale najgorsze czego było dane mi doświadczyć, to kalectwo. Nie chodziłam jako dziecko i stale bardzo chorowałam na przeróżne dolegliwości.

To jednak dzięki mojej mamie, „zapalonej fance” ziół oraz naturalnych metod leczenia, jestem teraz tą osobą, którą czytacie, widzicie, słuchacie. Czuję, że to czas, żebym teraz ja dzieliła się z Państwem naukami, doświadczeniami, które mimowolnie „zafundowało” mi życie… a teraz stały się prawdziwą pasją.

Obecnie jestem, oczywiście, w pełni zdrowa. Aczkolwiek zioła i medycyna naturalna są moją codzienną, nieodzowną rutyną.

Przez lata praktykowałam jogę, ale pomimo usilnego namawiania, i chętnych na uczniów, nie zrobiłam tytułu instruktora/nauczyciela. Zostawiłam ten temat dla samej siebie, tym samym w pełni poświęciłam się, jak widać, ezoteryce.

Kolejny etap w mojej ewolucji dotyczył również osób zmarłych, ale ich tematu podejmowałam się już wcześniej, zatem tego nie nazwałabym czymś nowym. Pewnie wiele osób się mocno oburzy, że zajmuję się tą tematyką, ale tyle samo pewnie zadziwi tym, że zajmuję się również przeszłością, i to w takiej właśnie formie. Do moich form pomocy dołączyłam również trening EFT, sprawdzanie energetyki, ale również rytuały oraz wahadełko. Do nowości należy również zaliczyć interpretację snów. O indywidualnej nauce Tarota pewnie już Państwo wiecie.

Z wahadełkiem „zaprzyjaźniłam” się dopiero niedawno, ale uznałam, że to jest tylko kolejne „narzędzie” ku temu, żeby wyrażać to, czym jestem. Ewolucja zatem następuje dalej i jestem szczerze ciekawa, co będzie kolejnym jej etapem. Wy jesteście jej świadkami, bo obserwując bacznie mój blog przez lata, na pewno zauważyliście, że jego forma diametralnie się zmieniła, a i zmieniać zapewne będzie.

Czasem pytacie się mnie, czy przejmuję się opiniami Klientów, jeśli są mniej korzystne lub też nieprzyjemne. Moja odpowiedź brzmi: nie. Wszystko uczy, ale pod uwagę biorę wyłącznie to, co zostało mi powiedziane/napisane w pełni obiektywnie. Najlepiej, oczywiście, w „cztery oczy”. Inna forma mnie w żaden sposób nie „porusza” i nie „dotyka”. Mój „sekret”? Robię swoje, nie bacząc na innych. Moim sumieniem jest mój rozum oraz podświadomość, do których tak naprawdę tylko ja mam dostęp.

Bywa, że pytacie mnie również o mój czas, którego bardzo potrzebujecie dla siebie. Moja odpowiedź jest taka: że mam go coraz mniej, ale nie mogę napisać, bo w tym momencie bym Was okłamała, że mocno ubolewam nad tym faktem.