Archive for Październik, 2010

Klienci cd.

poniedziałek, Październik 25th, 2010

Chciałam dzisiaj napisać parę słów o charakterystyce Klientów, z jakimi spotykam się na co dzień. Najczęściej są to osoby, które jak wiadomo potrzebują po prostu pomocy. Kwestia priorytetowa: uczucia. W drugiej kolejności są to… finanse. Ostatnimi jednak czasy, zauważyłam, że dostaję wiele wiadomości od kobiet chcących lub nie mogących zajść w ciążę. Temat „śliski”, ponieważ w pierwszej kolejności należałoby się udać do lekarza. Często jednak lekarz „zawodzi”. Kiedy wszystkie środki „zawodzą”, czas spróbować pomocy u wróżki lub jasnowidza.

Nie potępiam absolutnie takich zachowań, ale tutaj wróż powinien wziąć „poprawkę”. Co jest tego powodem? Wiele osób bardzo ufa wróżbom, bywają też osoby wręcz zdesperowane, stąd też wróż powinien mimo wszystko swoje słowa… ważyć. Tu nie ma miejsca na nadinterpretacje, na „sianie” złudnych nadziei i na wszelkie formy „dokładania”. Słusznie byłoby również… odmówić i zasugerować pomoc specjalisty. Są też Klienci, którym trudno jest słuchać prawdy. Bywa, że całą rozmowę zaprzeczają, „wiedzą lepiej”, po czym na sam koniec… okazuje się, że jest zupełnie na odwrót. Miałam rację, chociaż w pewnym momencie, przy znacznym zaprzeczaniu, zaczęłam i w siebie powątpiewać. Kolejna rzecz, którą należy odnotować: ufać swojej intuicji, nie ważne „co i jak”. Kolejną grupą są osoby, które również zajmują się ezoteryką i starają się poznać metody i „tajniki” wróżenia innych. Często dzwonią i „podpytują”… ile tylko się da. Takie osoby zdarzają się jednak zdecydowanie rzadziej. Większość jednak Klientów dzwoni w bardzo silnych emocjach. Tym bardziej im trudno słuchać tego, co już mniej miłe dla ucha, chociaż jak dla mnie konieczne…

Te osoby również często w ramach „odwetu” lub pod wpływem emocji, wystawiają różne niepochlebne komentarze. Bywa, że usłyszały same fakty i zamiast pogodzić się z rzeczywistością, to właśnie nie potrafią. Oczywiście, wróż również (i to należy podkreślić) może się mylić. Zdarza się również, że dzwonią osoby, które potrzebują wsparcia duchowego. Dzwonią, aby się „wygadać”, bo nie mają z kim, a mąż czy żona do rozmowy chętni nie są. Nie mają przyjaciół lub kogoś z kim można porozmawiać. Takie osoby zazwyczaj nie tyle potrzebują wróżby, co kogoś kto ich wysłucha. One chcą po prostu „pogadać”.

Wróż z założenia, to osoba empatyczna, ale ja (szczerze) uważam, że nie powinien aż tak angażować się w sprawy Klienta. Nawet gdy intencje ma wyjątkowo czyste. To zaburza „obraz” jaki przedstawiają karty. Rozmywa dystans i nie pozwala dokonać trafnych wniosków. Można by jednak polemizować na temat pojęcia „trafne”, bo dla każdego jak sądzę, ”trafne i słuszne” oznacza coś zupełnie innego. Wszelkie jednak „naginania”, są jak dla mnie (nawet gdy w dobrej wierze) nadinterpretacją. Co zatem świadczy o tym, że wróż jest dobry w tym co robi? Według mnie, nie ma takiej opcji, że jedna osoba będzie odpowiadała ogółowi. Każdy wróż ma swoich Klientów. Na pewno jednak ten, który przede wszystkim przy odczycie kart skupia się na „plusach” sytuacji, będzie miał więcej zwolenników. Nie każdy potrafi docenić tą mniej przyjemną szczerość i to właśnie bywa „kością niezgody”. Łatwiej i przyjemniej się słucha… słodkości. To oczywiste. Życie składa się jednak z blasków jak i cieni, stąd też interpretacje zgoła i w całości pozytywne, poniekąd wzbudzałyby we mnie prawdziwe wątpliwości co do ich wiarygodności oraz… interpretatora. Są też „niedowiarki”. Ciężko im uwierzyć i zaufać „prognozie”. Zdarzają się również osoby złośliwe i nachalne. Jednak ten temat dzisiaj przemilczę. Podsumowując: jak w każdej pracy i praca wróża „obfituje” w kontakty z ludźmi, którzy bywają po prostu przeróżni. Nikt z nas nie jest idealny i co za tym idzie, nie można wymagać od innych czegoś, czego samemu się nie posiada.

Na koniec chciałam napisać parę słów na temat, od którego chciałam de facto moje „wywody” rozpocząć. Składam wielkie podziękowania i przesyłam najlepsze życzenia wszystkim moim Klientom, którzy pomimo tego, że otrzymują przeróżne „prognozy” (pozytywne oraz te mniej), potrafią się z nimi „zmierzyć”. Przełknąć ślinę, zrozumieć, rozważyć oraz wyciągnąć własne i niezależne wnioski. Rzadko „dotykam” spraw, które zahaczają o jasnowidzenie, wyznaczanie konkretnych dat oraz stawianie „wyroków”. Zawsze również staram się zaznaczać, że to „prognoza”. Po prostu bardzo łatwo jest zranić ludzi. Nawet jeśli nie jesteśmy w pełni świadomi swoich słów oraz czynów, to tak naprawdę stale i ciągle wpływamy na życie innych osób. Warto zatem być bardziej ostrożnym w tym co się robi i mówi, tym bardziej gdy stanowimy dla kogoś pewien „autorytet”.

Wisielec

środa, Październik 6th, 2010

Wisielec (12): to „zawieszenie”. Pozycja wisielca (z głową do dołu), pozwala nam przede wszystkim na zmianę perspektywy. Pozwala na przemyślenia, które nie należą może do najłatwiejszych w takiej pozycji, ale jeśli mowa o ważnych, to tak. Wisielec odwleka czas, nakazuje nam wręcz czekanie. Bywa „niebezpieczny”, ponieważ zbyt długie przebywanie w takiej pozycji może różnie wpływać na psychikę i prowadzić nawet do totalnego impasu, zaburzeń psychicznych i itd.

Charakter: Refleksyjny, medytujący. Osoby „spod” Wisielca bywają często dość „trudne”. Potrafią się odsunąć, nabrać dystansu i często miewają przeróżne problemy natury emocjonalnej. Z drugiej jednak strony, kiedy nie rozpatrzamy „cienia” tej karty oraz całego rozkładu, nie musi to wcale wyglądać tak… dramatycznie. Trzeba jednak bacznie obserwować samego siebie, żeby taki stan się nie przedłużał i nie przeciągał (jeśli to właśnie my w nim „tkwimy”).

Związki/miłość: Warto dokładnie przemyśleć, czy związek spełnia nasze oczekiwania. Zmienić punkt widzenia, przemyśleć na ile trafne są nasze spostrzeżenia.

Praca: Zastój. „Zawieszenie”. Nie czas liczyć na podwyżkę, czy też awans.

Sytuacja/inne: Samopoświęcenie, medytacja, „zawieszenie”, spokój.

Na obrazku: karta „Wisielec” z talii Sharman Caselli Tarot (źródło: taroteca.multiply.com)