Archive for Lipiec, 2010

„Czytanie” kart

wtorek, Lipiec 27th, 2010

Wróżenie z kart nie polega wyłącznie na tym, że znając podstawowe znaczenie danej karty, „wiemy wszystko”. Powiedziałabym, że jest to zdecydowanie bardziej skomplikowane… Każdy autor książki poświęconej kartom Tarota, poza tymi podstawowymi znaczeniami danej karty, dodaje również własne, jakże często oparte o własne doświadczenia w pracy z nimi.

Gdyby wróżbita kierował się tylko i wyłącznie tymi „formułkami”, to zamiast „głębi”, jaką niosą karty, odczyt rozkładu byłby schematyczny oraz wręcz „płaski”. Co przez to rozumiem? Nie sztuką jest odczytać rozkład na postawie tego co jest podstawowym znaczeniem kart. To może zrobić każdy „adept”, do czego będzie potrzebował tylko i wyłącznie kart oraz byle jakiej (!) książki poświęconej Tarotowi. W moim odczuciu… nie o to tu chodzi. Każda karta, poza ustaloną symboliką (chociaż talie, jakby nie patrzeć, różnią się od siebie), posiada przede wszystkim swoją „magię”, o czym przypomniał mi jakiś czas temu, znawca Tarota, Jan Suliga.

Tak, każda karta, posiada swoją „magię” i swój wręcz „ukryty” przekaz. Przy odczycie rozkładu, należy brać również pod uwagę to, że kierując się stricte „formułkami” możemy zrobić podstawowe błędy podczas odczytu. Dlaczego? Ponieważ każdy wróżbita, o czym już wspominałam wcześniej, posiada własne doświadczenie i kartom „nadaje” nowe znaczenia, które są zbieżne z jego doświadczeniem we wróżeniu. Do czego dążę? Do tego, że każdy odczyt jak i każdy wróż, jest zupełnie czymś i kimś indywidualnym.

Dla przykładu: karta Gwiazdy, jednej osobie będzie się kojarzyła ze spokojem, drugiemu z piękną, młodą kobietą, a trzeciemu z ciążą. Czy któraś z osób się tu myli? Nie, ponieważ intuicja wskazuje każdemu z nas co innego, co nie oznacza, że to jest „błędne”. Powinnam była od tego właśnie zacząć, że najważniejszą kwestią przy odczycie rozkładu jest właśnie nic innego jak „wyuczona” intuicja. Im dłużej się pracuje z kartami, tym więcej karty „mówią”, tym więcej widzimy i potrafimy z nich odczytać.

To wszystko wymaga jednak wiele czasu, ale przede wszystkim stałej pracy z kartami. Nic samo z siebie nie przyjdzie. Nie warto, w moim odczuciu sugerować się tylko i wyłącznie książkami, chociaż poszerzenie wiedzy jest bardzo ważnym aspektem w pracy z Klientem, ale tak naprawdę nic nie zastąpi wiedzy popartej własnymi doświadczeniami.

Rydwan

wtorek, Lipiec 20th, 2010

Rydwan (7), to karta męskich i silnych „wojowników”. Często wskazuje również na osoby, które wnoszą w nasze życie… rozmach i nie brakuje im twórczej energii. To również karta przygód, karta wyjazdów, przyjazdów i wszelkiego ruchu. Osobom, którym ta karta towarzyszy, nie można „zarzucić” braku lęku, obaw czy też tego, że brakuje im silnej woli oraz energii. Z drugiej jednak strony, „wojownik” musi/powinien uważać na swój brak roztropności i przecenianie samego siebie jak i swoich możliwości.

Charakter: Silny, przywódczy, męski, pełen pasji i energii. Można powiedzieć, że karta Moc jest żeńskim „odpowiednikiem” męskiej karty Rydwan.

Związki/miłość: Uwaga na dominowanie partnera! Niekoniecznie kierowanie się tylko i wyłącznie swoim zdaniem czy swoją wolą, jest najlepszym sposobem na ukazanie tolerancji… Warto przemyśleć kompromis.

Praca: Zapracowanie, pracoholizm, oczywiście mam na myśli „cień” karty. Rydwan to również… błyskotliwa kariera. Prestiż, sława, także.

Sytuacja/inne: Warto włożyć w daną sytuację więcej koncentracji, aniżeli „przewiduje ustawa”.

Na obrazku: karta „Rydwan” z talii Sharman Caselli Tarot (źródło: taroteca.multiply.com)

Kochankowie

poniedziałek, Lipiec 12th, 2010

Kochankowie (6), a może raczej zakochani? Karta Kochankowie, to przede wszystkim karta wahań i wyborów. Kiedy pojawia się ta karta w rozkładzie to, nie ma tu miejsca na trzymanie „obu srok” za ogon. Tu należy dokonać wyboru, aczkolwiek z udziałem… serca i uczuć. Karta wyborów, trudnych decyzji. Często wręcz tych najważniejszych, bo uczuciowych. Jednak ta karta nie pojawia się wyłącznie w kontekście „miłosnym”.

Charakter: Niepewny, chwiejny, wobec ludzi jednak: często wskazuje na osobę, która tych relacji chce, potrzebuje, nimi „żyje” i są dla niej ważne. „Cień” wskazuje na niestabilność, chwiejność, niemożność podjęcia decyzji i ustosunkowania się.

Związki/miłość: Często wskazuje na miłość, romans, związek. To wszystko jednak w dużym stopniu uzależnione jest od innych kart. Atrakcyjność fizyczna, uczucia „głębsze”. Czasem wskazuje na rozwód, ale to już raczej wtedy, kiedy karta się odwróci, a i reszta rozkładu musi ku temu wnioskować. Wybór pomiędzy dwoma kobietami, dwoma „opcjami”. Bycie na „rozdrożu”.

Praca: Ryzyko, współpraca.

Sytuacja/inne: Przy tej karcie warto zrobić sobie rozrachunek, co jest „za”, a co „przeciw”.

Na obrazku: karta „Kochankowie” z talii Sharman Caselli Tarot (źródło: taroteca.multiply.com)

Kapłan

środa, Lipiec 7th, 2010

Kapłan (5), to karta, której „tarotową” partnerką idealną jest Kapłanka. Obie te postacie, łączy jedna, ważna cecha: mądrość wewnętrzna i chęć ku poznawaniu wiedzy. Kapłan (Arcykapłan), to karta symbolizująca osoby, które bywają często moralnym autorytetem. Podkreśla siłę tradycji, mądrości, wiedzy, autorytetu. To również karta osób, którym można ufać, „zawierzać” oraz od nich się uczyć. W swoim „cieniu”, Kapłan bywa osobą „zakłamaną”, która bywa „fanatyczna”, ograniczona w swoich poglądach oraz jakże często bywa również… hipokrytą. Taka osoba nie przyjmie cudzych przekonań i będzie się wręcz „histerycznie” trzymała własnych poglądów, które mogą być bardzo… „ograniczone”.

Charakter: Wnikliwy, mądry, tradycyjny, „z powołaniem”. To często osoba, która „widzi więcej i dalej”. Bywa nauczycielem jak również kimś, pod czyimi „skrzydłami” można wzrastać. Spokojny, opanowany, lubiący „poszerzać” wiedzę jak i horyzonty. Może trochę „sztywny” i mający swoje reguły i zasad. Bywa, że zajmuje sie sprawami charytatywnymi i ma wielu zwolenników oraz „słuchaczy”.

Związki/miłość: Kapłan, tak jak Kapłanka nie przywiązuje największej wagi do seksu oraz spraw dotyczących seksualności. Tu raczej znajdziemy w nim przewodnika duchowego, niezawodnego przyjaciela, „wujka dobra rada”, aniżeli namiętnego partnera. Jeśli spojrzeć w „cień” Kapłana, na pewno należy uważać, aby przy takiej osobie, nie utracić swojej wolności przekonań lub nie ulec wpływom „fanatyka”.

Praca: Jeśli szukasz/porzebujesz pomocy, znajdziesz ją w osobie, reprezentującej potencjał Kapłana lub w wiedzy książkowej. Pamiętaj jednak, że nie należy takiej osobie ufać w 100%. Nie ma osób nieomylnych…

Sytuacja/inne: Bywa księdzem, przewodnikiem duchowym, doradcą.

Na obrazku: karta „Kapłan” z talii Sharman Caselli Tarot (źródło: taroteca.multiply.com)

Wróżby przez internet

sobota, Lipiec 3rd, 2010

Zapragnęłam dziś poruszyć temat dotyczący właśnie, wróżenia przez internet. Pamiętam moje „początki”, kiedy jeszcze ignorowałam, a może nawet wręcz obawiałam się tego, że moje domysły stawały się rzeczywistością. „Spychałam” je w sam kąt swojej podświadomości i zrzucałam winę na moją nadwrażliwość. Kończyło się na ignorowaniu przeczuć. Ile razy moje karty wędrowały z powrotem do pudełka… Wiele osób uważa, że jedyną i słuszną metodą wróżenia jest tylko i wyłącznie seans osobisty. Zależy oczywiście dla kogo, ponieważ nie każdego, z racji tego, że nie są to mimo wszystko tanie „przyjemności”, jest na to po prostu… stać.

Wiele osób zarazem uważa, że jest to najbardziej „wiarygodna” metoda pomocy, a ja pytam, niby dlaczego? Znowu muszę wrócić pamięcią do sytuacji, kiedy „kładłam” karty osobom, które znałam. Mamie „przepowiedziałam” interwencję lekarską, co niestety okazało się faktem, pomimo tego, że miało to dotyczyć „tu i teraz”, czyli dnia dzisiejszego. I faktycznie. Koledze powiedziałam, że żona niedługo będzie w ciąży, na co zareagował wręcz histerycznie, twierdząc, że to niemożliwe, bo „się zabezpieczają”. Karty wędrowały do pudełka, a „prognozy” się sprawdzały… Do czego dążę?

Do tego, że nawet najwięksi sceptycy, powinni się w tym momencie ze mną zgodzić (a przynajmniej to przemyśleć), że prawdziwą „sztuką”, jest odczytać rzeczy zgodne z faktami z „obrazków”, bez kontaktu vis a vis. Osobiście uważam, że w kontakcie osobistym, poza tym, że często Klient lub Klientka pozwala sobie na bardziej otwartą rozmowę (nie płaci za każdą minutę, tak jak przykładowo w formie pomocy przez telefon)… to dodatkowo wróżbita zyskuje również inne informacje, oparte na zachowaniu i itd., co już mniej lub bardziej coś sugeruje.

Stąd ja będę się „uparcie” „trzymała” tego, że forma elektroniczna, czyli taka, gdzie ktoś zadaje pytania, a ja nie wiem praktycznie o tej osobie nic (często nawet imię zastępuje pseudonim) jest na prawdę mniejszą lub większą, ale „sztuką”. Odczytać coś, nie wiedząc praktycznie… nic, nie jest czymś łatwym. Kolejną sprawą jest to, że nie każdy może pojechać do konkretnej wróżki, z racji odległości. Stąd internet pozwala na wielość form i kontaktów z osobami zajmującymi się ezoteryką. Chciałam się również podzielić moim niedawnym i osobistym spostrzeżeniem, które dotyczy moich Klientów.

Zauważyłam, że często najlepszy kontakt mam z osobami, które faktycznie „wydają mi się” (bo przecież nie widzę ich, będąc przykładowo na czacie) być otwarte na mnie. Nie mówię tu o rozmowie, ale przykładowo: miłym powitaniu, emotikonkom i itd. Wtedy odczuwam lepszy kontakt z Klientem i (o dziwo!) łatwiej jest mi „czytać” karty. Przypomina mi się jedna wypowiedź naszego najsłynniejszego, polskiego jasnowidza, Krzysztofa Jackowskiego. Ów mężczyzna, w jednym z wywiadów powiedział, że często zmarli z którymi się kontaktuje… i dzięki którym to właśnie, znajduje ciała, nie chcą z nim rozmawiać i wtedy, po prostu tych ciał… nie znajduje. Dlaczego? Bo oni po prostu tego sobie nie życzą…

Może nie jest to najlepsze podsumowanie tego felietonu, ale naprawdę uważam, że wróżenie przez telefon czy internet, niczego wróżbicie nie „ujmuje”, a nawet dodaje. Zaznaczam jednak, że jest to moja osobista opinia, która niekoniecznie musi być zbieżna z Waszą. Było by przecież potwornie nudno, gdybyśmy wszyscy… lubili i pojmowali wszystko w ten sam sposób.