Moje teorie (?)

Kwiecień 4th, 2018  / Autor: Wróżka Hanna

Ponownie wpadł mi do głowy pomysł z którym walczę od jakiegoś czasu. Dotyczy spraw ważnych, intrygujących, niby nierozwiązanych.

Wielokrotnie słyszałam pytania, na które postaram się teraz odpowiedzieć. Wcześniej unikałam tych pytań, pozostawiając je bez odpowiedzi…

Są kontrowersyjne i zajmują głowę nie jednej osobie, tym bardziej bliskim osobom tychże osób. Będą to krótkie odpowiedzi na pytania. Napiszę, co koniecznie, dodam, że aby je uzyskać używałam wielu „narzędzi”-dla pewności… a przede wszystkim swojej intuicji.

Słynna „śmierć Madzi”. Zabójstwo.

Katastrofa w Smoleńsku. W mojej skromnej opinii był to po prostu wypadek. Nic więcej. Samolot był niesprawny.

Śmierć Andrzeja Leppera (który, o dziwo, pisał do mnie na „facebook’u” dzień przed śmiercią) – uważam za samobójstwo. Zaważyły emocje.

Śmierć Jaroszewiczów. Dokonały tego osoby im znane/bliższe.

Śmierć Magdaleny Żuk. Uważam, że kobieta została wykończona i umarła. Dołożono starań do tego, aby zmarła. Nie było to takie „typowe” morderstwo.

Zdrowie Putina? Musi uważać na serce. Niepokoi.

Tematy bardzo kontrowersyjne, zagadkowe, ale postanowiłam przedstawić moje osobiste teorie.

Kłaniam się.

Znowu parę słów… po czasie

Luty 19th, 2018  / Autor: Wróżka Hanna

Moi Kochani, często mnie podpytujecie dlaczego nie pojawiają się aktualizacje na blogu… Odpowiedź jest banalnie prosta: z braku wolnego czasu.

Ostatnimi czasy wprowadziłam jeszcze opcję, że pracuję 24 h./dobę, stąd tym bardziej trudno o wolną chwilę, aby móc zebrać swoje myśli, napisać cokolwiek od siebie…

Dzisiaj ponownie chciałam się podzielić z Wami tym, co prywatne. Zdradzić troszkę szczegółów tego, czym się zajmuję na co dzień, jak wygląda moja rzeczywistość, ale i tego… co lubię. Tak po prostu. Taka idea.

Przyznam, że lubię ludzi bezpośrednich, ale uprzejmych, z tzw. klasą.

Od lat bardzo się przyjaźnię z reżyserem Krzysztofem Zbierankiem (kocham Cię Krzysiu). Robił między innymi casting do „Pitbull’a”, „Służb specjalnych” (kto nie dostrzegł wątku o wróżce?), był też np. drugim reżyserem przy „Liście Schindler’a” – kto nie kojarzy, o jakim dziele piszę?

Przyznam, że sporo czasu spędzam na tym, aby rozmawiać z nim w ciągu dnia, po prostu po to, aby nawet wymieniać się uprzejmościami, refleksjami na temat życia, czy codzienności.

Ostatnimi czasy otrzymałam zaproszenie na wywiad ze strony Wróżbity Macieja (serdeczne pozdrowienia!), ale wielokrotnie odmawiałam z racji kiepskiego zdrowia. Wciąż kuleje, więc bez zmian. Niestety.

Głównie jednak pracuję.

Ostatnio oglądałam fragment reportażu dotyczący tego jak mieszka Krzysztof Jackowski i się uśmiechnęłam. Wystrój pokoju tak podobny do mojego. Figurki, świece, książki, rękodzieła… W tym momencie chciałabym podziękować wszystkim życzliwych duszom za podarunki (np. słonik na szczęście i karty od znanego tarocisty Igora Alexandra, książki od Krzysia Zbieranka – dziękuję). Te stoją lub leżą w moim pokoju.

Państwo bardzo chwalicie sobie rytuały oraz innego rodzaju zabiegi, które wykonuję na odległość.

Sporo zmieniłam. Nie tylko w Cenniku, ale też całościowo – warto się z tym zapoznać… ale tutaj koniec „reklamy”.

Czego słucham? Jakiej muzyki? Ostatnimi czasy słucham Agnieszki Chylińskiej oraz muzyki indyjskiej. Jak zaczynam dzień? Od mocnej kawy, drobnego śniadania oraz porcji naturalnych witamin, minerałów. Jakie preferuję znajomości? Damsko-męskie, bardzo często „mundurowe” (bardzo sobie cenię policjanta Dariusza Loranty).

Praktycznie cały dzień jak i noc spędzam na tzw. wróżeniu. Celowo napisałam w ten sposób, ponieważ to, czym się zajmuję niejednokrotnie nie jest wcale żadnymi kartami…. Często prosicie o wysłuchanie, poradę intuicyjną dot. wyboru pracodawcy, czy też jakiś zabieg.

Nie mam męża i dzieci, zatem mogę sobie pozwolić na to, aby praktycznie cały dzień spędzić na tym, „aby móc być z Wami”.

Pytacie: czy korzystają z mojej pomocy tzw. gwiazdy, politycy, osoby publiczne? Tak, często. Pytanie: sprawdzalność wróżb? Wedle słów Klientów: 85-98%. Pytacie: czy myślę od odejściu od kart (błagacie, żeby nie)? Pytacie: czy chodzę do Kościoła? Tak, często mam potrzebę. Pytacie: czy zdarzają się ludzie chorzy? Niestety tak, chociaż odmawiam współpracy, bywają i kłamcy do potęgi. W żadnym przypadku. Pytacie: jak się czuję? Średnio, bo stale zajmuję się praktycznie kimś, a nie sobą, czyli popełniam kardynalny błąd. Pytacie: jak się czuję z tym wszystkim co się dzieje w moim życiu, a ma związek z pracą? Dobrze, ale jestem zmęczona, bo poświęcam uwagę innym, a nie sobie, co staram się stale zmieniać, pracować nad tym-nad mądrością. Pytacie: gdzie zamierzam wyjechać na urlop? Do Włoch. Pytacie: które filmy mogłabym polecić? Od Patryka Vegi. Co mogłabym polecić „na teraz”? Korzystanie z własnych przetworów oraz potraw-podczas zimy i nie tylko. Korzystanie z naturalnych kadzidełek.

To na razie tyle…

Do popisania, ściskam.

Ps. Zachęcam do korzystania z rytuałów-energia działa!

Parę słów… po czasie

Czerwiec 26th, 2017  / Autor: Wróżka Hanna

Wpis pojawia się, Kochani, za sprawą Waszych próśb oraz licznych niepublikowanych komentarzy. Od miesięcy. Tak więc – zgodnie z obietnicą – piszę…

Trudno jest rozpocząć pisanie po takim upływie czasu, ale zacznę od tego, co po prostu „pokazuje” się w mojej głowie. Czyli od tego, co jak dla mnie jest obecnie pewnym priorytetem. Ten priorytet związany jest z Wami, podyktowany Wami. Nazwę to co mam na myśli „złodziejstwem”. Czy jest to słuszne określenie? Sami oceńcie, nawet w ciszy.

Moi Drodzy, stale jesteśmy okradani. Obwiniany o to inne osoby, a tak na prawdę najczęściej pozwalaliśmy im na odbieranie nam tego bogactwa-jakim często bywają nawet nie same pieniądze, ale głównie jednak czas… tak, inni kradną nam czas. Najczęściej na własne życzenie.

Co za tym idzie, jakie jest meritum, puenta, punkt zwrotny? Co jest najcenniejsze? „Przecież każdy moment jest szansą, aby coś zmienić… ” „Vanilla sky”…

Tak więc: najczęściej pozwalamy na to, bo jesteśmy słabi. Ulegamy, zakochujemy się, ew. poświęcamy. Co za tym idzie? Nie realizujemy siebie. Dopiero po czasie patrzymy gdzie są nasze dawne marzenia, pragnienia, priorytety. Gdzie? W koszu na śmieci.

Właśnie o tym dzisiaj chciałam napisać. Ja-osoba, która od lat jest prześladowana (na co mam odpowiednie dokumenty-osoby pokrzywdzonej), i nie boję się o tym pisać lub mówić Ja-osoba, która wielokrotnie się przeprowadzała nie w związku z miejscem, a człowiekiem lub ludźmi. Wszystko udokumentowane prawnie. Lekcje? Często za bolesne, ale trzeba móc nauczyć się wyciągać wnioski, by móc uchronić na przyszłość siebie jak i inne osoby. Często niewinnie „włączone” w te chore wydarzenia.

Tak często bywam dla Was policjantką, lekarką lub prawniczką. Odnajduję zguby, przepędzam złe duchy, „łączę” Wasze serca. To wielki zaszczyt móc z Wami współpracować, ale i odpowiedzialność…

Wracając jednak do meritum: inni „kradnąc” nam czas zabierają nam szanse na to, abyśmy spełniali swoje marzenia, a przede wszystkim mogli żyć tak jak na prawdę pragniemy. Patrząc wstecz, mało kto może szczerze powiedzieć, że zrealizował to, co zamierzał. Brakowało czasu. Jakie są jednak ku temu powody? Tak często wybierana samotność nie jest wcale żadną formą zniechęcenia, depresji, a raczej potrzebą życia zgodnie z samym sobą. Potrzebą życia z większą refleksją, zamyśleniem. Uwagą zwróconą w kierunku stawianych kroków. Bez przesady, bo… zwariujecie.

Nie chcę absolutnie „robić” za żadnego Mentora, jednak z tak licznych rozmów z Wami wynika jednoznacznie, że żałujecie. Najczęściej słów, decyzji… drobiazgów. Aczkolwiek, czy to nie z tych malutkich rzeczy składa się nasza ludzka rzeczywistość? Codzienność?

Życie składa się z czasu, „maleństw”. Tak sądzę.

Może warto poświęcić więcej uwagi temu, co dla WAS, a nie dla kogoś ważne. Aby KIEDYŚ nie żałować. Szybko zleci. Do przemyślenia.

Ps. Często zamawiacie rozmowę ze mną, aby tylko „pogadać”. Zachęcam. Wysłucham i zrozumiem. Ściskam

Refleksje…?

Marzec 23rd, 2016  / Autor: Wróżka Hanna

Zebrało mi się na refleksje – zapewne stąd, że nadchodzą święta Wielkiej Nocy, a jest to też doskonały czas na to, aby jednak poukładać wiele spraw w sobie, pozwolić sobie na „poszufladkowanie” tego, co należy zrobić…

Właściwie to ten felieton jest podyktowany Wami-Klientami, czyli osobami, które są mi bliskie. Nie sposób napisać inaczej, ukryć to-ten oto fakt. Jesteście dla mnie bardzo ważni i stale się uczę jak z Wami, też jako Ludźmi… obcować, rozmawiać, pracować, i jak do Was PRZEMAWIAĆ.

Często spotykamy się z opiniami różnych osób na nasz temat, a i my sami bywamy „ofiarami” plotek, nieporozumień, „nieścisłości”. Ja sama bywam bardzo często kompletnie nierozumiana – co już właściwie stanowi dla mnie codzienność. Jednak to, że to co robimy ma wpływ na innych, stale stanowi „bolączkę”, zmartwienie, stąd bycie uważnym – oto wyzwanie!

Samodoskonalenie? Tak, bo zmieniając siebie, zmieniamy innych. Powtarzam się …

Dzisiaj chciałam się podzielić z Wami różnego rodzaju refleksjami, jednak nie mam zamiaru się tłumaczyć z wszelkich niedomówień jakie urastały, urastają w około mojej osoby, z czym się mierzę coraz częściej…

Dla jednych wróżka jest czarownicą, dla innych przyjaciółką. To samo tyczy się wpisów na moim blogu, które są często odbierane wręcz na opak, co się ma również do faktów na temat mojego życia, czy też życia moich „bliższych i dalszych”.

Tak… widzimy to-co chcemy widzieć (lub też nie). Rozumiemy to-na co nam pozwala zmysł obserwacji, umysł, wyobraźnia. Słyszymy to-co chcemy usłyszeć (albo i nie), a najczęściej jednak zapominamy o tym, że wszyscy jesteśmy na tyle różni, że, aby móc zrozumieć innych, wpierw trzeba umieć zrozumieć samego siebie. Bywa, że prowokujemy, bywa, że jesteśmy prawdziwymi „my” – niczym na scenie teatru, scena za sceną, aż po spuszczenie kurtyny…

Powstaje zatem pytanie, czy jesteśmy faktycznie różni od siebie, czy jednak tacy sami? I właściwie… te ostatnie słowa są podyktowane wspaniałym filmem produkcji włoskiej, który szczerze oraz z całego swojego serca polecam (pt. „Ojciec Pio”). Polecam obejrzeć z wielką uwagą, spokojem, aby mogły się pojawić WASZE osobiste refleksje, WASZE prawdy…

Opinie? A niech opiniują-a my sami…?

Kończąc tą krótką „wzmiankę” posłużę się cytatem śp. Ojca Pio: „W życiu za wszystko się płaci, za dobro i za zło. Za wszystko.” Do przemyślenia? Do przemyślenia.

Wesołych świąt dla Wszystkich. Uściski.

Fortuna kołem się toczy…?

Luty 11th, 2016  / Autor: Wróżka Hanna

Wybrałam taki przewrotny tytuł stąd, że jakoś ta przewrotność w naszym ludzkim życiu jest czymś nagminnym. I już na wstępie chciałam zapytać Was czy też skłonić do zastanowienia się nad tym, czym jest dla Was FORTUNA?

Nie, wcale nie mam na myśli tylko jednego, czyli pieniędzy. Np. w Tarocie Koło fortuny ma wiele znaczeń. Zaczynając od tych podstawowych: jest to na pewno szczęście, wygrana, przeznaczenie, los, coś nieoczekiwanego. Można też spojrzeć na powyższe w zupełnie inny sposób. Taki, że wszystko to, co wydarza się w sposób nieoczekiwany jest swego rodzaju „podarunkiem”, i tylko od nas zależy jak potraktujemy dane wydarzenie.

Najczęściej tego nie zauważamy. Przechodzimy obok, czy wzruszamy ramionami. Przypadek. Tylko, że nie wszystkie „przypadki” są tylko tym…

I tutaj musiałabym się odwoływać do osób, które wierzą w reinkarnację, sytuacje, posiadające w sobie magię, czy takie, które jest trudno w jakikolwiek sposób wytłumaczyć. Jednak, czy to nie dzięki takim „zmiennościom” nasze życie jest nie tylko czarne-białe, a kolorowe?

Zdarzało mi się słyszeć słowa krytyki dotyczące kolorystyki mojej strony, stałych zmian, które wprowadzam, czy próby bycia neutralną, wręcz szarą… a ja drodzy Państwo staram się tylko trochę wtopić w to co powszechne, czy zmienić „pod” to, co bywa czasem nawet wymuszoną koniecznością. Czy próba dopasowania jest stratą swojej esencji? Nie sądzę.

Zawsze się znajdzie coś do krytyki, czy zrobienia przykrości, ale i zawsze znajdzie się coś, co wymaga nienagannej pochwały.

Wracając do tematu: zmiany są zapowiedzią rozwoju – czy zawsze? Obserwujcie swoje życie, ile w tym prawdy, a ile w tym pomyłki… Własne wnioski ponad wszystko. Co jest bardziej pewnego…?

Wróżka, czy jasnowidz są dla Was po to, aby pokazać Wam możliwości, opcje, czy też pokazać to, co jest najbardziej prawdopodobne. Za złe życie, za nieudane życie, najczęściej powinniśmy winić nikogo innego jak samego siebie. Bo to my jesteśmy Magami – kreatorami swojego własnego losu. Brzmi pompatycznie? Możliwe.

Nowy Rok powinien nastroić do zmian i jest tego typu okazją. Najlepsze zmiany są te, w których zaczynamy od siebie, bo zmieniając siebie, zmieniamy też innych, wydarzenia, codzienność…

„Jestem sobą – i nikim innym.”

I tak dla każdego ta wyżej wspominana FORTUNA jest czymś bardzo indywidualnym. Jednak, czy te już tak zakurzone wartości jak rodzina, codzienna filiżanka kawy, stary płaszcz, a nie nowy iphone, są tym, co należy traktować jako te… bezwartościowe? Czy właśnie nie w tym jest tajemnica radości, potem szczęścia, jeszcze później spełnienia?

Czasem pytacie mnie o miłość, martwicie się jej brakiem w relacji, czy związku. A co z miłością, która dotyczy tego, co codzienne, drobne, niedostrzegane? Miłość do psa, który jest z nami od lat, miłość do ulubionej książki, pomadki, pisarza… To tylko przykłady, ale czasami wystarczy spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, by móc zrobić takie badanie. Dogłębne badanie rzeczy.

Czasem miłość można znaleźć w bardzo naprawdę nieoczekiwanych miejscach. I ludziach.

Dla mnie fortuna kołem się toczy właśnie w taki zmienny sposób. Smutna to prawda, a może tak wygląda rzeczywistość? I tutaj posłużę się cytatem z jednej z moich ulubionych książek „Noce i dnie”: „W życiu są noce i dnie, ale są i niedziele, te jednak zdarzają się rzadziej niż w kalendarzu.”

Ile w tym prawdy? To zależy od spojrzenia … od oka.

Wiele miłości życzę.

Noworoczne, spóźnione uściski. I ukłony.